W grudniu rośnie sprzedaż czekolady, kawy i kloców Lego. Rośnie też sprzedaż wina - napój to procentowy, lecz nie tak
przaśny jak piwo, a przy tym można nabyć go za cenę niższą, niż choćby rozpoznawalną
whisky. Prezent to idealny dla pracownika, pracodawcy, sąsiadki, przyjaciela czy teściowej. Dopieści taże poważnego Klienta. Wstukana w Google fraza
wino na prezent daje sensowne (tu: adekwatne) wyniki, odsyłając na strony sklepów z winem, fora, blogi.
Winiarsie avoniki rozkładają szybim gestem bogaty wachlarz ofert, zestawów dwóch win. Trzech win. Sześciu win.
Wino to faktycznie miły prezent, zawsze się z niego cieszę. Jednak obdarowywani dzielą się na setki grup i trudno mieć pewność, że wybrana butelka będzie tą jedyną, właściwą, choć
poradników jak uniknąć skuchy trochę w sieci jest, głównie w duchu lajfstajlowego
small talku. Osobiście odradzałabym pakowanie wina w
ręcznie (przez Chińczyka?) robione skrzyneczki oraz dywagacje czy obdarowywana osoba odróżni starzoną w akacji
malvaziję od
Chablis Premier Cru i czy wie ile wina wypija rocznie przeciętny Macedończyk. To bez znaczenia, jeśli i tak mało o sobie wiemy, a fakt, że dla kogoś wina dzielą się jedynie na czerwone i białe ostatecznie nie jest niczym złym.
Nie wiem czy istnieją w Polsce
takie firmy jak ta, oferujące projekty etykiet do wina z zabawnymi (czasem) napisami. Żadnej nie znalazłam, lecz szukałam pobieżnie, z uwagi głównie na to, że samodzielne zaprojektowanie napisu i wydruk na samoprzylepnym papierze nie jest szczytem wysiłku. Można to więc zrobić samemu, własnymi ręami, wyobraźnią i sercem.
Może by więc kupić wino według własnego gustu i odziać je w palto miłych życzeń, czułych zgryźliwości, przymrużeń oka? I wypić je razem, dobre ono czy nie, śmiejąc się bez umiaru.
Pomysł fajny. Ale na kontretykiecie mimo wszystko warto zamieścić informację o winie, nawet drobnym drukiem. To ma walor edukacyjny :-)
OdpowiedzUsuń na zawsze