czwartek, 18 listopada 2010

kto nie pije nouveau...

...niech pierwszy rzuci kamieniem.

O Beaujolais Nouveau wiadomo tyle, że wchodzi jak woda i bije jak kłoda. Mistrzowie marketingu latami wywierali presję na biednego konsumenta, dociskali go tygodniami, by pękł w trzeci czwartek listopada i zakupił landrynkowego cienkusza. Popularnemu Beaujolais do głowy uderzyła rynkowa sodówka i dziś więcej niż trzecia część produkcji w tym ciekawym regionie to właśnie Nouveau.


Przyjmuję do wiadomości zdania odmienne, mądre definicje momentu, od którego zaczyna się wino. Snobowanie się Beaujolais Nouveau śmieszy mnie tak bardzo, jak każdy inny snobizm; nie czuję też presji, że powinnam napić się bożo. Nie wyrzeknę się jednak mojej miłości do młodego wina, bo wpisuje się ono w pewną przyjemną całość: wina jako czystej radości, napoju który bawi, łączy, jest tani, prosty i dostępny; pozwala odpocząć po ciężkiej pracy. Rozwiązuje języki, sznurówki, sukienki.

Wypiłam Beaujolais Nouveau. Zaliczyłam kakofonię kiczowatych zapachów, przymknęłam oko na cienkość ciała i durnowaty kolor. Jutro z pewnością rozboli mnie głowa. Trzeci piątek listopada powinien być dniem wolnym od pracy.

6 komentarze:

  1. Mnie się nie udało - jeszcze :) Choć o trzecim czwartku pamiętaliśmy (a w zasadzie pamiętał Krzysiek, bo ja zapomniałem), to dzisiaj żadnej flaszy zdobyć mi się nie udało. Zwyczajnie nie było kiedy. Ale z chęcią przy najbliższej okazji poszukam i skosztuję - nie szukając przy tym żadnej głębszej ideologii.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Widzę, że mieliśmy okazję pić wczoraj to samo wino: http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/2010/11/beaujolais-nouveau-2010.html

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Ha! Przypadek, czy jednak wczoraj etykieta Drouhina zapadła mi w podświadomość? Właśnie przede mną stanęła ta sama flaszka... a nie szukałem specjalnie! :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Sam już nie wiem.
    Miałem na przyszły weekend zaopatrzyć się w butelkę o tej nazwie idąc za sugestią Białe nad Czerwonym.
    Twoja opinia trochę zbija mnie z tropu, ale chyba wiem co zrobię.
    Tak czy owak kupię butelkę Beaujolais Nouveau, a Ciebie ośmielę się poprosić o zasugerowanie mi innego gatunku, abym mógł je oba sobie porównać.
    Będzie to dla mnie arcy ciekawy eksperyment.
    Bardzo proszę o sugestię i z góry dziękuję.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. @Mateusz: i jak? Podobało się?

    @Jakub: byłeś nieco bardziej wylewny w opisie tego wina, niż ja :)

    @Sad Clown: tu sie nie ma co zbijać z tropu. Trudno mi coś zasugerować, bo nie do końca łapię, co się kryje pod pojęciem "gatunek". Zresztą wydaje mi się, że na początku wina trzeba szukać samemu, sprawdzać co Ci pasuje, a co nie. I dopiero później, znając własny gust, sugerować się czyjąś opinią.

    Ciekawą metodę mają moi znajomi (Kora, Grzegorz - jesteście nimi wciąż?;) Najpierw testowali wina do 15 pln, kiedy mniej więcej zaczęli się orientować co im pasuje, a co nie (szczepy, kraje), weszli na poziom cenowy wyżej. I tak się wspinają po tej winnej drabince ucząc się i odkrywając nowości. Wydaje mi się, że to cakiem fajna metoda.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Z chęcią bym się napił. Szczególnie jakby ktoś poczęstował. Sam kupiłem takie jak MKonwicki. Była nawet okazja po nie sięgnąć. Minęła. Wołowina (nie Jurek, a dobre mięsko z przerostami) się aż sama prosiła. Sięgnąłem po Corbieres z Biedry. Smakowało gorzej niż niejedno Bożo. Pzdr!

    OdpowiedzUsuń na zawsze