piątek, 5 listopada 2010

ale wkręt!

Magazyn Wino wrzucił na Facebooku link do artykułu o limitowanej edycji wkrętarek Boscha. Dlaczego? Dlatego:


Genialne, chciałoby się rzec. U mnie wywołało mimowolny uśmiech, bo nie dalej jak rok temu będąc na wsi (w środku lasu w zasadzie, więc wieś to pewna egzageracja), usiłowaliśmy z mężem w jakiś sposób otworzyć wino. Oczywiście nie mieliśmy korkociąga. Użyliśmy wkrętarki (nie Boscha) i wkręta oraz kombinerek, udało się. Wino wypilismy z włocławkowych kubków.

Bosch jest nieco bardziej wysublimowany, dołozył drewniane pudełko i kilka kryształków Swarovskiego. W końcu to wkrętarka jubileuszowa, powinna być droga i efektowna. Swoją drogą to pokazuje, że w każdej branży znajdą się snobistyczne targetgrupy - to Ci sami ludzie, którzy kupią wino z etykietą ozdobioną Swarovskim i będą pić szampana z kryształowych pantofelków projektu Louboutina, strzelając wcześniej korkiem i lejąc pianę. Korkociąg Boscha ma jednak pewną przewagę: o ile każdą wkrętarką da się otworzyć wino, o tyle nie każdym korkociągiem da się przykręcić śrubkę.

A proposito otwierania wina bez użycia korkociąga: czy ktoś próbował barbarzyńskiej metody z uderzaniem butem w denko butelki? Jakie inne sposoby znacie?

8 komentarze:

  1. troche nie-tak. uderza się winem wlozonym w buta, tak zeby podeszwa (pieta) amortyzowala czesc wstrzasu. zamiast buta mozna uzyc np ksiazki. innym, "klasycznym" sposobem jest wepchniecie korka za pomoca klucza/długopisu/patyka itp. tu uwaga zeby sie nie pochlapac
    da sie tak otworzyc wino. czasem nie da sie inaczej. nie kazdy ma pod reka wkretarke i kombinerki ;)
    http://www.videobash.com/video_show/how-to-open-a-bottle-of-wine-without-a-corkscrew-1958 tu pan pokazuje jak to zrobic. i poszlo mu calkiem dobrze szczegolnie zwazywszy ze ledwo utrzymal rownowange przy zdejmowaniu buta...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Ja otwierałem wino włożone do buta uderzając w futrynę i nawet to zarejestrowałem chcąc wrzucić na bloga. Opamiętałem się jednak. Po tej operacji wino było tak wzburzone, że nie dało się go pić przez dobrą godzinę. Odradzam zdecydowanie. Polecam zaś wbijanie gwoździa w korek i wyciągnięcie kombinerkami. Działa niemal zawsze.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Chyba lepiej wkręcić śrubę zamiast gwoździa?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Wiele bułgarskich cabsów i niemieckich rieslingów otworzyłem uderzając łokciem w dno butelki. Na początku lat osiemdziesiątych. I tak, były wtedy dostępne w Polsce niemieckie rieslingi...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. @sstar Śruba to już wyższe zaawansowanie techniczne. Potrzebny jest do niej śrubokręt bądź chociaż kombinerki. A gwoździa da się wbić byle kamykiem.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Umiejętność otwierania wina bez użycia korkociąga jest przydatna wówczas wtedy, kiedy jesteśmy poza domem. W moim plecaku trybuszon zawsze jest obecny, ale przecież nie zawsze zabieram go ze sobą. Nie raz zdarzyło mi się pić wino w plenerze, a ostatnio na bałtyckiej plaży :) Umiejętności "wybijania korka" nigdy nie posiadałem, więc zawsze wbijałem go do środka. A może po prostu w takiej sytuacji trzeba kupić wino z "twiestem"? Wybór wtedy mamy mocno ograniczony i to zamknięcie decyduje o tym, co pijemy. (ciekawe czy kiedyś pojawi się u nas jakiś "plastik fantastik" :P)A może czas zainwestować w jakiś mini otwieracz, który byłby w charakterze breloczka do kluczy?
    Ł.B.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. @Anonimowy: Taki breloczek noszony w kieszeni mógłby łatwo uszkodzić nosiciela. Mój pomysł to telefon komórkowy z korkociągiem - większość ludzi ma telefon przy sobie cały czas, a spiralę można jakoś schować w obudowie :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Na szczęście są już opakowania, które doskonale sprawdzają się w terenie, do których samo wino doskonale pasuje - portugalskie wine-in-box na Mazury, nowozelandzkie pinot noir na Podkarpacie... ale gdy mam korek i brak odpowiednich narzędzi wyciąg klucz Gerda z kieszeni i... works every time

    OdpowiedzUsuń na zawsze