niedziela, 22 sierpnia 2010

(r)ewolucja

Sezon jest ogórkowy, aktywność winnej blogosfery w Polsce przypomina nerwowy stosunek przerywany (z przewagą przerywania). Ale to nic, jeśli en general jest dobrze. A jest, nareszcie.

Swego czasu pisałam o tragicznym, przytłaczającym i grobowym designie etykiet Winnic Jaworek. Winnice wraz z nowymi inwestycjami w Macedonii oraz wypuszczeniem pierwszego wina różowego bardzo odświeżyły swój rynkowy wizerunek. Etykiety po liftingu i botoksie stały się lekkie, czytelne, przyjemne dla oka i jednak (bravo!) nowocześniejsze.

Jaworek przed, w trakcie i po (po pochodzi z bloga Wojtka Bońkowskiego):


Z punktu widzenia rozwoju kultury winiarskiej, wiedzy o winie w Polsce oraz nowoczesnego okołowinnego PRu trudno pominąć także fakt, że w ostatnim tygodniu wystartował rodzimy wideoblog, wzorowany (i nie odżegnujący się od tego) na popkulturowym i globalnym fenomenie Garego Veynerchuka. Prowadzący to Jerzy Kruk, miejsce akcji - jego warszawski sklep z winem i specjałami, 4Senses. Wszystko zdaje się transparentne - prowadzący otwarcie mówi kim jest i przyznaje, że sprzedaje. Czyli reklama? Oczywiście. Przyjemny, rodzimy, winny viral marketing, który na dodatek przemyca wiedzę. Fajnie - oby tak dalej.





Mnie się idea podoba, a wam?

14 komentarze:

  1. A mi nie za bardzo :-) Obejrzałem (wszystkie?) 4 odcinki i nie podobają mi się 2 rzeczy: po pierwsze jest za duży spontan, Jurek powinien pisać sobie wcześniej tekst i najlepiej jeszcze dać go komuś do przejrzenia, uniknąłby w ten sposób pomyłek, zająknięć i tego "yyyyyy" i "emmmmmm", które pojawia się co chwilę. Druga rzecz - zbyt dużo czasu zajmują czynności techniczne - otwieranie butelki, nalewanie i picie wody itp. Mi się wydaje, że w tego typu filmach w ogóle nie trzeba degustować wina "na wizji", wystarczy pokazać otwartą butelkę, kieliszek z winem i opowiadać. Siorbanie i robienie głupich min a'la Vaynerchuk nie jest nikomu potrzebne i nie dodaje wiarygodności prowadzącemu. A już odcinek z pożeraniem steka na ekranie to czysta perwersja. W sumie fajny pomysł, jestem generalnie za, ale trzeba to trochę przemyśleć i ucywilizować, a przede wszystkim skrócić, tak do 5 - 6 minut. A tak przy okazji, dostałaś chociaż flaszkę za ta reklamę? :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Najważniejsze, że się komuś chce. A pierwszy ma trochę łatwiej, trochę więcej mu się wybacza. Rzeczywiście warto pomyśleć o scenariuszu i ścieżce dialogowej bo inaczej może się to wszystko rozłazić tak jak mi rozłaził się swego czasu winny program radowy. Niemniej jednak szacunek za chęć i pomysł - prardzenie takiego videobloga to zaskakująco męczące i czasochłonne zajęcie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Secret SommelierAug 24, 2010 06:30 AM

    wajnerczuka nawet w oryginale nie trawie, wiec pozwole nie wypowiadac sie na temat jego wannabe imitacji. Roznica miedzy tym performerem a udajacym go importerem jest mniej wiecej taka, jak miedzy grafikiem, a grafikiem kompuuterowym. Ewolucja jest, ale projektant najwyrazniej radosnie zongluje sobie gotowymi fontami, ktore sa niekonsekwentne, niespojne z logotypem i grafika...typowy produkt pracy grafika komputerowego.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Veynerchuk jest wytrenowany do robienia show. To bardzo dobrze dopracowany produkt, a scenariusz Wine Library zdaje się być przemyślany. Być może i tutaj taki istnieje, zobaczy się, kiedy Krukowi skończą się wina z własnego importu. Podobno mężczyznę się rozpoznaje nie po tym, jak zaczyna... Może video blogera także? Ja w każdym razie pewnie to zjawisko poobserwuję. Pozdrowiam. p/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Strawberry PlonkAug 24, 2010 12:52 PM

    "Every half an hour
    Someone's captured and
    The cop moves them along...
    It's just like the show before
    The news is
    Just another show
    With sex and violence"

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. @deo: Że zbytni spontan, to możesz mieć racje. Zgadzam się na pewno co do długości filmów: należy je albo skrócić, albo uczynić tak zabawnymi, żeby widz tarzał się po podłodze ze śmiechu lub obgryzał zęby w napięciu oczekując finału. A z tym stekiem to aby nie do mnie pijesz?

    @Czako: Przede wszystkim fajnie, że wróciłeś :) Piszesz, że pierwszy ma łatwiej, ale jak widać narażony jest na falę krytyki, której rozmiar trudno przewidzieć, kiedy się jest pionierem (dobrze, gdy jest konstruktywna).

    @Secret Sommelier: Jerzy Kruk nie jest performerem, jak Veynerchuk (czy to nie z Tobą swego czasu analizowała perfekcyjną mowę ciała Garrego? nie uznaliśmy go za mistrza w komunikacji niewerbalnej?). Jest importerem, który w nowatorski w polskich warunkach sposób promuje swoje usługi i wina. Nie widzę w tym nic złego, należałoby jednak pilnować proporcji i np. umieszczać logo 4Senses gdzieś w tle, zamiast przypominać nazwę co chwila. Pozwoli to przy okazji na skrócenie filmów.

    Co do etykiet: fontów jest za dużo i są banalne, ale postęp jest ogromny i niezaprzeczalny. Głównie w kolorystyce.

    @p/: Także jestem ciekawa co bedzie, kiedy lista win 4Senses skończy się. Ale dajmy mężczyźnie szansę na prawdziwie męski finał :)

    @Strawberry Plonk: ??? :D

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Zapomniałam dodać, że z okazji tego wpisu nie została przekazana żadna winna łapówka, żaden rabacik, żadna kolacja, żadna oliwa, karnet na siłownie, basen, saunę i SPA. To tak a proposito przekornego pytania deo. I ostatnich dyskusji o transparentności :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Z tym stekiem? Nie, w życiu, nawet nie wiedziałem, że miałaś z nim coś wspólnego :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Secret SommelierAug 25, 2010 03:26 AM

    nie, nie ze mną.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Jak dla mnie idea videobloga świetna (wolę taką reklamę wina), wykonanie jak na razie średnie. Zgadzam się co do dłużyzn i braku dynamiki - ale jestem przekonany, że Jerzy K. dojdzie do wprawy. Zwłaszcza jeśli czujnie przeglądać będzie winną blogosferę, gdzie rozwija się dyskusja :-) Bo pomijając obecne gdzieniegdzie głosy krytykanctwa (jak zawsze), sporo jest w opiniach konstruktywnej krytyki, którą warto wziąć pod uwagę.

    "aktywność winnej blogosfery w Polsce przypomina nerwowy stosunek przerywany (z przewagą przerywania)" - dobrze, że nie z przewagą nerwowości :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Witam,
    Obserwuję, czytam i dziękuję!
    Tu jest konstruktywnie!

    jerzy kruk

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Jak aktywność blogosfery może przypominać stosunek przerywany, którego istotą jest "celowe szybkie wycofanie penisa z pochwy na krótko przed zbliżającym się wytryskiem nasienia" (wikipedia)? Zupełnie nie łapię, może ktoś mnie oświeci?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. @jerzy kruk: Cieszę się.

    @anonim: spieszę wyjaśnić. To taka metafora (można sprawdzić w wikipedii, co to takiego): zakładając, że pisze się i czyta o winie dla satysfakcji, to pisanie nieczęste oznacza porcjowanie przyjemności i pozostawanie w niespełnieniu przez jakiś czas. I później znowu trochę, i przerwa. Tak działały z grubsza polskie blogi winne w sezonie letnim, co większość dość otwarcie stwierdza na łamach budzących się z wakacyjnej śpiączki dzienników.

    Zakładam, że już łapiesz.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. Uff , dobrze , że mój imiennik sprawdził na wikipedii cóż to owo znaczy bo zaliwżdy zaczynałem wątpić w chęc poszerzenia wiedzy o świecie w naszym społeczeństwie.
    A jak dla mnie wideoblog naprawdę w porządku , widać , że to reklama i nikt ze mnie nie robi osła.Jak na polską wino-blogosferę krok do przodu.

    OdpowiedzUsuń na zawsze