piątek, 11 czerwca 2010

striptease, gra wstępna i 69

Reklama dźwignią handlu, a seks dźwignią reklamy, choć nie wszystkim się to podoba. Erotyki pełno na rynku samochodowym, wyziera też z reklam materiałów budowlanych i zabawek (znacie tą reklamę? widzicie na niej matchboxa?) i wylewa się z butelek. Co zrobić, by sprzedać wino komuś, kto nie ma o nim zielonego pojęcia? Co zrobić, by stuprocentowo wykorzystać 38 sekund, decydujących o wyborze konkretnego produktu? Odpowiedź jest banalnie prosta.


Przypadki użycia mnożą się głównie na rynku amerykańskim. Kalifornijski producent wina reklamuje się już samą nazwą (która, nota bene, zdyskwalifikuje go w oczach innych konsumentów). Erotic Cellars piszą o sobie na stronie internetowej zupełnie bez ogródek, przedstawiając się jako sprzedawcy zabutelkowanego, kalifornijskiego stylu życia. Cóż to za styl? To styl ociekający seksem, to alkohol przełamujący bariery, ułatwiający dostęp do wszystkiego, co zarezerwowane dla dorosłych. To kalifornijskie wino, które działa rozbrajająco nawet na bibliotekarki! Wspaniałomyślni Erotic Cellars dzielą się z szanownym konsumentem tym stylem życia, oferując trzy (tak, aż trzy!) wina, pod tak sugestywnymi, jak wdzięcznymi nazwami: Chardonnay Forplay (15$/butelka), Cabernet Sauvignon The Strip (19$/butelka) oraz bliżej nieokreślonego rodowodu wino czerwone Barrel 69 (17$/butelka).


Zawsze byłam zdania, że etykieta mówi. W przypadku Erotic Cellars wręcz wrzeszczy! Mnie kojarzą się z ilustracjami do Kamasutry i zgaduję, że takie było zamierzenie działu marketingu. Być może w butelkach jest niezłe chardonnay, być może powalający cabernet, być może to wszystko warte jest 50 pln za sztukę (i więcej). To jednak nieistotne. Wino w tych butelkach jest dla konsumenta tym, czym dla łysego grzebień.

11 komentarze:

  1. Co właściwie ma wspólnego z seksem nazwa "Beczka nr 69"?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Truskawkowa PrytaJun 11, 2010 11:53 AM

    Jednoczesne fellatio i cunnulingus, zapewne.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. @Anonim: no to już wiesz.
    @Truskawkowa Pryta: wielkie merci! Kiepska jestem w języku technikaliów. A przytoczone wina są dla mnie jak ciekawe zwierze w zoo: popatrzeć mogę, pogłaskać - niekoniecznie:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Aha, czyli beczka z numerem oznacza jakieś szczególne techniki. A co by to było "Beczka nr 44"?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Truskawkowa PrytaJun 12, 2010 10:59 AM

    To jakaś odmiana gerontofilii, myślę, czterdzieści i cztery to postać z Dziadów.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. To zaczyna mieć jakiś sens. "Beczka nr 12" - seks z księdzem?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. To teraz może byśmy tak o winie pogadali? Bo mi już filtr rodzinny blokuje bloga, a zaraz będę miała na pieńku z Watykanem.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Truskawkowa PrytaJun 14, 2010 12:55 AM

    4 males, horny blonde, sexy brunette and a dog, czyli beczka nr 102.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Zaraz będziesz miała na pieńku nie tylko z Watykanem, ale i z feministkami. I wojownikami o prawa zwierząt. I z blondynkami :-) p/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. @Truskawkowa Pryta: na etykiete byłby pewnie czołg?
    @Anonim: nie wiem, co byłoby gorsze :)

    Dość tej obsceny. Teraz o winach i etykietach!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Nie bij, za co? Przecież wszystkie komentarze dotyczą wina i etykiet.
    Na etykiecie "Barrel 102" widzę radziecką sanitariuszkę obejmującą lufę czołgu. O "12" się nie wypowiadam, bo był zakaz. "Barrel nr 7" - 7 pań dookoła masztu?

    OdpowiedzUsuń na zawsze