Jechałam ostatnio, nieco zbyt szybko, Traktem Lubelskim, kiedy spostrzegłam plakat z napisem Festiwal Win Różowych. Jakiś diabeł wcisnął mi w podłogę pedał hamulca, wrzucił wsteczny i chwilę później precyzyjnie zaparkował auto na parkingu pod sklepem nie rozjechawszy nikogo. Chyba. Festiwal to jedna półka, cztery różowe wina do wyboru, z czego trzy znałam wcześniej. Kupiłam więc Mezzek Rose (cabernet sauvignon, marvurd) i do dziś żałuję.
Nabrałam jednak takiej ochoty na róż, że skusiłam się dnia następnego na wino, które na marksowej półce wyróżniało się brokatem i błyskiem i które gdzieś już kiedyś krytykowałam; etykieta infantylna jak wyraz twarzy Barbie i róż, na widok którego Doda wydałaby z siebie przeciągłe mrrrau, a Paris Hilton piałaby z zachwytu wdziewając bieliznę w tym kolorze, tuląc ulubionego pluszaka. Ja w sumie też pewnie bym piała.
Zawartość butelki rozczarowuje: ni to wino, ni truskawkowy kompot ze szkolnej stołówki. Krótkie, mało wyraziste, bez sensu. Pachnie niczym. Trzeba mu jednak przyznać, że jest łatwe w obsłudze jak woda; bezrefleksyjne, a to bywa zaletą, kiedy się człowiek chce odmóżdżyć na łonie natury, nie dumając czy bordeaux w jego kieliszku leżało w beczce o jedną godzinę za długo; do beztroskiego wydudnienia w pełnym słońcu, w hamaku przy kartkowaniu Elle. I kiedy się je na obiad śląskie kluski z torebki.
Więcej o bezpretensjonalanym rosé, z technikaliami włącznie, można poczytać tu i tam.
A teraz zagadka: ile kosztowało to wino z dokładnością do 1 pln? Dwa strzały per łeb (z imieniem/nazwiskiem lub nickiem). Nagroda niespodzianka.

14?
OdpowiedzUsuń na zawsze21?
OdpowiedzUsuń na zawszeJaka jest nagroda?
Jest takie stare chińskie przysłowie, które mówi, że prawda zawsze leży pośrodku. Ale ono chyba nie zawsze sie sprawdza.
OdpowiedzUsuń na zawszeStrzelam po raz pierwszy: 19 złotych. Chociaż nie zdziwię się, jeśli kupiłaś je za mniej niż dychę :-) p/
OdpowiedzUsuń na zawsze4.50?
OdpowiedzUsuń na zawszeAlbo 16,80 albo 21, ale nagroda mi się nie należy, bo ściągałem.
OdpowiedzUsuń na zawszeNagrody są trzy:
OdpowiedzUsuń na zawszejedna dla deo, bo zgadł cenę właściwą - 21 pln.
druga dla BnC, bo zgadł cenę, którą podałam mężowi :)
trzecia dla Dodu, nagroda pocieszenia, bo 4,50 to zabawna cena.
Możecie wybierać: frytki w Augustowie, kolacja w klimatycznym wrocłwskim lokalu o nazwie Impressa, kebab z ul.Francuskiej w Warszawie; ewentualnie mogę wam wysłać po jednej piłce do gry w golfa, bo mam akurat trzy; nagroda pocieszenia dla Dodu to bluzka (jedna!) z mojej szafy i parasolka z unijnym logo :P I długopis.
Polecam kebab z ul. Francuskiej. W Efezie lawasz z okna jest znakomity. Choć nie wiem na ile terroirystyczny:)
OdpowiedzUsuń na zawszeRurale wie, co mówi! :)
OdpowiedzUsuń na zawszebiedni studenci polecają kebab na placu wilsona. najlepiej smakuje o 3 w nocy :) dzieki za nagrody pocieszenia!
OdpowiedzUsuń na zawszeto ja poproszę frytki, niekoniecznie w Augustowie
OdpowiedzUsuń na zawszeTo ja w takim razie proszę o polecany przez Warszawian zestaw z kebabem. Nie wiem tylko, jak długo ważna jest nagroda. Jeśli przez 10 lat, to biorąc pod uwagę częstotliwość, z jaką bywam w Stolicy Mazowsza, mam szansę ją odebrać :-)
OdpowiedzUsuń na zawsze