Dzień, w którym się poznali, Marta pamiętała jak przez mgłę, ponieważ niemal nie różnił się od innych dni w tamtym miesiącu i roku. W szczegółach potrafiła natomiast odtworzyć smak padającego wówczas w Brukseli deszczu, łudząco przypominającego jej ulubione chablis: zimnego, metalicznego, świeżego i zabarwionego cywilizacyjną kwasowością tak charakterystyczną dla większości europejskich metropolii. Włóczyła się bez celu po mieście, umyślnie chowając parasol w przepastnej torbie, by móc zlizywać z ust dowolne ilości pysznej deszczówki, nie narażając się przy tym na wytykanie palcami, kiedy spostrzegła, że z drzwi restauracji o nazwie Montenegro wyłania się drobna kelnerka, niosąca w dłoni ogromny talerz, na którym leżał i czekał na swój koniec aromatyczny, krwisty kawałek mięsa. Marta zawsze poddawała się głodowi i pozostała mu posłuszna także w tamtej chwili, zajmując miejsce przy jedynym wolnym stoliku w lokalu.
Moment, kiedy po raz pierwszy podał jej dłoń, miała przywoływać w pamięci aż do śmierci, za każdym razem, kiedy ceremonialnie wbijała widelec w soczysty, miękki stek, karmiła wzrok widokiem lśniącego mięsa, a węch - wdychając jego lewitującą w przestrzeni woń, by sekundę później jednym ruchem odciąć kawałek niemal tak samo sprawnie, jak on pozbawił ją majtek w parku opodal restauracji Montenegro. To smakowite déjà vu zawsze przeżuwała niespiesznie.
cdn.

Niesamowite, to nawet majtki w tej Unii kradną. Co za barbarzyńcy...
OdpowiedzUsuń na zawszesama to napisałaś? gdzie sie nauczylas tak pisac, glupia?
OdpowiedzUsuń na zawsze@mikpaw: bo to zła unia jest...
OdpowiedzUsuń na zawsze@D: wszędzie mi siarę robisz, to może choć tu się powstrzymaj. Napisałam sama, a pisać nauczyłam się w podstawówce :P
Poznajcie moją siostrę, Dodu. Dodu, poznaj wszystkich.
@Mikpaw: to tak, jak z radiem Erewań - a zapowiadali, że będą rozdawać futra...
OdpowiedzUsuń na zawsze@Ewa: Chablis i stek - odważne, ale perspektywiczne :-)
@Dodu: miło poznać, nb. świetne wejście :-)
"I know this is a fake, but it's juicy and delicious"
OdpowiedzUsuń na zawszecześć, siarę? ja jestem pod wrażeniem,, czytam od początku, ale to mnie powaliło maksymalnie. wiedziałam, ze masz talent ale żeby takie historie romantyczne... hmmm, rozmarzyłam się
OdpowiedzUsuń na zawsze@deo: ale chablis nie było do steka, zauważ.
OdpowiedzUsuń na zawsze@Matrix Agent: z ust mi to wyjąłes (słowa, nie stek).
@Dodu: nie przestajesz mnie zadziwiać... co jest romantycznego w zabójstwie i obsesyjnym smakowaniu wszystkiego (musisz przeczytać poprzednie odcinki powiesći, zalinkowane), głuptasku? :)