piątek, 5 marca 2010

design ma znaczenie

Zdania na temat win polskiej produkcji są, niestety, podzielone. Polski kwasior to wciąż częste określenie, o stosunku ceny do jakości nawet wspominać nie warto, choć oczywiście zdarzają się perełki warte swojej ceny (Cabernet/Merlot, Winnice Jaworek; mniam! Albo Chardonnay/Auxerrois, także od nich).

Mnie osobiście najbardziej smuci design etykiet. Smuci mnie, bo jest smutny:


Nieciekawa etykieta mówi, że i wino jest nieciekawe. Odnoszę wrażenie, że winiarze nie przywiązują do tego wagi, jakby nie zdawali sobie sprawy, że o pierwszym zakupie danego wina decyduje również atrakcyjny wygląd butelki (odsyłam do lektury The Psychologist), zwłaszcza w kraju tak nie wyedukowanym w sprawach wina, jak Polska. Zawartość flaszki natomiast decyduje o wierności. Metafora życia, chciałoby się rzec!

Etykieta powstaje w wyniku procesu twórczego. Może odwoływac się do tradycji winnicy (o ile taka tradycja istnieje) lub charakteru winiarza, może być popowa, nowoczesna, może być po francusku klasyczna lub po niemiecku minimalistyczna. Może nawiązywać do zawartości butelki, sugerować ewentualną płeć targetu lub zwyczajnie, bez ekscesów, informować o swoim pochodzeniu. Może to wszystko i jeszcze więcej. Musi natomiast być atrakcyjna, zapadać w pamięć, a najlepiej, by śniła się po nocach. Tym bardziej boleję, że etykiety win polskich nie nawiązują do charakterystycznych motywów rodzimych, kolorowych, ludowych i ludycznych - ostatecznie inspiracji w tradycyjnej sztuce nie brakuje. Etykieta wykorzystująca te motywy może się podobać lub nie (casus Tchergi, której nie kupiłaby Tib), ale na pewno staje się łatwiejsza do zapamiętania i kojarzy się z produktem krajowym, jeśli wystąpują na niej np. takie elementy:


Oczywiście nie każdy lubi polskie wzornictwo ludowe rodem z Cepelii czy skansenu - motywów dyskretniejszych także nie brakuje. Ostatecznie zawsze pozostaje motyw gołej baby. Najskuteczniejszy, prawda?

8 komentarze:

  1. Pozostaje jeszcze wizerunek o. Rydzyka :].

    Ja bym taką przaśną cepelię kupiła, bo by mnie zaintrygowała. Niemniej do pierwszego łyka podeszłabym ostrożnie :).

    Etykieta przywołana powyżej jest straszna; nie wiem, co rysunek miał przedstawiać w zamyśle autorów - mnie to wygląda na otwartą starą flaszkę (po prawej) zostawioną przy krypcie cmentarnej (po lewej), a po środku jakaś eksplozja... Wychodzi mi "cmentarna eksplozja smaku". Mniam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. @mal: fucktycznie etykieta cokolwiek cmentarna. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam, miałam obawy, że z butelki wyleje sie gęsty, błotnisty i brudny trunek. Coś w rodzaju zwietrzałego taniego wina okraszonego kiepami wrzucanymi do butelki. Na szczęście tak nie było :)

    A co do motywów ludowych, to nie należy traktować ich zbyt dosłownie: wyobrażam sobie natomiast ładną etykietę z wykorzystaniem zielonych motywów z pisanki (tej z serduchami) jako obwódki, itp.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Uff, co za szczęście, że nie muszę Ci dziś cukrzyć:-) Choć o gustach się nie dyskutuje, ale... Według mnie cały design win Jaworka jest na poziomie światowym. Zarówno kształt butelek, elegancja korka i w końcu spójne etykiety. Nie będę mówił, że to polskie Chateau Mouton, ale te etykiety naprawdę intrygują. Większość z nich w wersji "obrazowej" z radością bym powiesił na ścianie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Secret SommellierMar 5, 2010 07:29 AM

    Dla mnie ta etykieta to jednak dramat, jako etykieta do wina. Podstawową funkcją etykiety jest jednak komunikacja, tu jej nie ma. Ani korespondencji z regionem czy krajem pochodzenia, ani z charakterem wina, ani z klasą trunku. Tutaj przemawia jakis obraz, ale co poeta miał na myśli, tego mój prosty mózg nie ogarnia. Widać wino teoretycznie skierowane do wysublimowanych dusz artystycznych jest, nie do prostego ludu, choć zawartość bardziej niż przyzwoita, ale w dalszym ciągu prosta.
    Co do butelki i korka, pełna zgoda. Ja dodałbym do tego samą winnicę, jak byłem tam w okolicach pierwszych większych zbiorów (2004?) to zaliczyłem szczękopad: kamienna zabudowa odtwarzana nie tylko dla funkcji, ale z dbalością o detal z cegły, kamienia, granitowego bruku.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. @Białe nad Czerwonym: całe szczęście, że bez cukru, bo jeszcze bym popadłą w samozachwyt?:)

    Ja się zgadzam, że być może na ścianie w konkretnym wnetrzu obraz z etykiety robiłby inne wrażenie. Tym niemniej w kontekście naprawdę profesjonalnego i gustownego logotypu winnicy, dziwi mnie wybór takiej a nie innej wizytówki trunku.

    @SecretSommelier: butelka śliczna, smukła. Korek profi. Zawartość przyzwoita. W kontraście z tym wszystkim jeszcze bardziej przytłacza ta ciemna i nijaka etykieta.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Ja tylko chciałem poinformować, że wszystkie etykiety win Jaworka z rocznika 2008 zdobiły obrazy profesora Eugeniusza Józefowskiego (podobno w kolejnym roczniku współpraca ma być kontynuowana, ale z lekkimi zmianami). Z dotychczasowych mnie najbardziej estetycznie chyba "podpasowała" etykieta Rieslinga.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. @mikpaw: dziekujemy za uprzejmy donos. Generalnie nie chcę spierać się o walory artystyczne, bo te są kwestią gustu i wrażliwości (bądź jej braku). W moim odczuciu to, co jest sztuką na ścianie niekoniecznie nadaje się na materiał na etykietę.

    Ale, ale! Przede wszystkim serdecznie witam w moich skromnych progach i zapraszam częściej :)

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń na zawsze