Wina degustowane przez redaktorów Magazynu Wino podzielone są na kategorie cenowe. Najniższą z nich stanowią wina w cenie do 30 pln, ale z obserwacji moich wynika, że to zwykle przedział między 25 a 30 pln. To dla sporej części ludzi pijących wino i tak spory wydatek.
Oddzielną kategorię podczas degustacji powinny stanowić wina do 15 pln, choć taką kategorię możnaby swobodnie nazwać "Najlepsze wina z Biedronki", bo właśnie zniesławiony swego czasu dyskont spożywczy bryluje wśród importerów tanich win z Portugalii. Tanich i dobrych (więcej o nich na gazetowym forum o winie; sporo rzetelnych recenzji ma też Sstar) - wśród litrów popłuczyn można wynaleźć prawdziwe perełki.
Ponieważ ostatni raz piłam wino za dychę jeszcze w liceum (o ile można to nazwać winem..? musiałabym pogadać z kumplami z ogólniaka), miałam niemałe opory przed otwarciem biedronkowego vinho verde. No, ale darowanemu winu się w nic nie zagląda. Dostałam, to i wypiłam. Vinho verde branco, Leira do Canhoto:
Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy zamiast siary wywąchałam skoszoną, wysuszoną w słońcu trawę i cytrusy. Było jeszcze większe, gdy nalałam wino do kieliszka i spostrzegłam maleńkie bąbelki. Gdybym osobiście kupiła tą butelkę, to już na tym etapie uznałabym owe 10 pln za dobrze wydane.
W smaku owocowo-cukierkowe, niesforne i radosne jak brudne, pulchne dziecko; zaczepnie podszczypuje język po czym ucieka roześmiane. Zostaje tylko echo.
Do tego jest tańsze, niż barszcz.
W której Biedronce można kupić wino ? Wszystkie Biedronki jakie znam nie mają alkoholu, słyszałem że można tanio a przyzwoicie się napić w Biedronce tylko w której.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam,
@Alu:
OdpowiedzUsuń na zawszez lektury bloga i zakupów na Burakowskiej wnoszę, być może pochopnie, że jesteś z Warszawy. Nie wiem, w których warszawskich Biedronkach jest wino, bo ja tą butelkę dostałam. Ale może pomocne będzie forum gazety? Jest tam wątek o biedronkowych winach portugalskich - ktoś powinien wiedzieć.
No i pewnie jak zapytasz na Sstarwines, to ktoś życzliwy Ci odpowie.
To wino polecam bez dwóch zdań!
Bez związku z tematem, ale czuję, że muszę ;-) Czy ja Ci już dziękowałam za Tchergę? Jest bardzo, bardzo nam pasująca i zawdzięczam to wyłącznie Tobie, bo sama na te kolorki i paseczki nie zwróciłabym uwagi. Inaczej - zwróciłam uwagę i stanowczo zignorowałam, bo nie wyglądało.
OdpowiedzUsuń na zawszeUroczyście oświadczam, że kupię wszystko, co polecisz, o ile nie będzie bardzo drogie - chyba zacznę sobie robić listę, a potem zostanę alkoholiczką ze świetnym, wypożyczonym gustem ;-) T.
@T.: czerwienię się zawstydzona. Na szczęście nikt tego nie zobaczy, ponieważ przygniotła mnie odpowiedzialność, jaką na mnie zrzuciłaś! :)
OdpowiedzUsuń na zawszeA tak poważnie: cieszę się, że Ci się to wszystko jakoś przydaje. Mogę być Twoim notatnikiem.
Pozdrowienia!
Dyszkę chyba jednak najlepiej zamienić w kantorze na 2,5 Euro i czekać wyjazdu do kraju z bardziej życzliwymi cenami.
OdpowiedzUsuń na zawsze@BnC: Gorzej, jeśli się nie ma perspektyw na urlop w najbliższym półroczu. Co wtedy? Nie pić!?
OdpowiedzUsuń na zawszeChociaż gdyby tak odkładać dyszkę codziennie, to można by... Hmm, rozmarzyłam się :)
@Alu raz jeszcze: wygląda na to, że w Warszawie kiepsko z tym biedronkowym winem. Pozostaje wdepnąć do każdej mijanej Biedrony, kiedy się jest w trasie.
nie pomyliłaś biedronkę z Lidlem choć Jeronimo Martens to portugalska firma powinna mieć dojście do tanich i dobrych win.
OdpowiedzUsuń na zawszeChm..... biedronki w pobliżu nie ma a szkoda :(
@Pavel: jak mi się uda spotkać to wino, to wezmę i tak od razu karton. Wtedy sie podzielę :)
OdpowiedzUsuń na zawszeA co do Lidla, to mam raczej kiepskie doświadczenia, niestety.
kumple z ogólniaka, to by Ci powiedzieli, że najtańsze to to wino nie było. ;)
OdpowiedzUsuń na zawsze-kodz
Buhaha! Przypomniały mi się stare, dobre czasy, kiedy wino za dychę to był imprezowy rarytas :)
OdpowiedzUsuń na zawszeZaglądaj częściej, kodz(aku?)!
Zaglądam, zaglądam. Imponujesz mi i chętnie bym posłuchał na żywo Twoich opowieści o winie nad lampką tegoż. :)
OdpowiedzUsuń na zawszeJa mam dziś chyba swoje komentarzowe pięć minut! Co jeden to milszy. Polecam się, o ile nie interesuje Cię wyłącznie żubrówa i sok :)
OdpowiedzUsuń na zawszeMerci!
Może nie mam daru mówienia o winach, ale smakować i słuchać lubię. ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeNo problem.
OdpowiedzUsuń na zawszeMusimy dopasować terminy swoje, partnerów i sprzedać gdzieś te dzieciory-potwory (czyli zerknąć też pewnie w terminarz teściowej).
Wtedy mogę i całą noc gadać o winie :)
doskonale. z ustaleń na fejsie na pewno wynikną jakieś terminy. niech no się tylko deko cieplej zrobi ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeCeleste (i wszyscy) - działa alkoholowy jest w około połowie Biedronek :). Zaiste, da się tam trafić prawdziwą perełkę. Osobiście korzystam z Biedronki na Bemowie, w której właśnie jest dział alkoholowy. Sprawdzę, czy tam jest rzeczone wino, i mogę zbierać zamówienia :). Ewentualnie - podać adres Biedrony. (mal.)
OdpowiedzUsuń na zawszeZ nieba spadasz, mal!
OdpowiedzUsuń na zawszeJeśli zobaczysz to konkretne wino w Swojej Biedronce, to daj mi znać - dopiero jak się samolubnie zaopatrzę, podamy adres tego sklepu do publicznej wiadmości :P
Pozdrowienia!
Ja nie chcę wiedzieć. Przejeżdżam przez Bemowo codziennie w drodze do pracy.
OdpowiedzUsuń na zawsze-kodz
Aj... a moglabyś nabyć dla nas dwie flaszeczki? Już zatęskniłem za VV nad oceanem...
OdpowiedzUsuń na zawszeA tak na marginesie...poszedłem w Twoje ślady i nabyłem dwie butelki Lidlowego Chianti roczniki 2007 i 2008 po 18pln. Po degustacji do domy przypełzły kolejne 3 butelki i mam wrażenie, że nie ostatnie.
G.
@G.: jeśli tylko uda mi się dorwać gdzieś to wino, to zakupię i dla was! Problemem będzie więc już tylko ocean.
OdpowiedzUsuń na zawszeA co do lidlowego chianti, to w cenowej konkurencji z biedrokowym verde wypada słabiutko :D Pff, 18 złotych. Snobizm! :D
UWAGA, UWAGA!
OdpowiedzUsuń na zawszeJEST! :D
W cenie: 9,99 zł.
W ilości: w cholerę.
Kupiłam sobie jedno na spokojny wieczór. Jak już wyślę moje dziecię w ramiona Orfeusza (czyli po 20;), to napiszę Ci, Celeste, priva z adresem sklepu. Kupiłabym Ci sama, ale jeśli chcesz kupować ilości hurtowe, to chyba nie ma sensu. A nuż nam się przy okazji uda spotkać, bo ta Biedronka jest dokładnie obok mojego przedszkola (znaczy Majki;).
Początek był mało obiecujący, bo przy wkręcaniu korkociągu korek się najpierw... wepchnął dobre dwa centymetry w głąb szyjki (uuuk?), po czym kawałek tegoż korka się urwał. Nie zrażając się niepowodzeniem, wyciągnęłam resztę korka... i zaiste, bardzo przyjemne wino, dziękuję :). W rzeczy samej - mnie też kojarzy się z małym, brojącym dzieckiem, którego nie sposób nie polubić. Ten psikus z korkiem dopełnił całości obrazu :).
OdpowiedzUsuń na zawszeNamiary na sklep - czekają na Ciebie na fb.
Matko i córko! Jaka miła nowina na wieczór :)
OdpowiedzUsuń na zawszeCieszę się, że Ci to wino podchodzi. Namiarów na sklep będę strzegła zazdrośnie! ;)
A ja muszę powiedzieć, że nasz "snobizm" miał krótkie nóżki. Po bardzo miłych 3 butalekach nr 4 i 5 od zlewu uchroniła tylko chęć zwrotu do sklepu. Zawartość była zgazowanym kwasiorem. Jutro wybieram się z reklamacją i zobaczymy na jaką postawę natrafię, moze to dobry temat na posta? Reklamacje win.
OdpowiedzUsuń na zawszeTo jest arcytrudny temat i raczej, powiedziałabym, osobniczy (zależy nie tylko od konkretnego sklepu, ale i od konkretnego klienta; osobiście uważam, że wino ma niestety prawo być korkowe i to nie jest winą sprzedawcy). Nie sądzę, aby polityka sporej sieciówki przewidywała taki scenariusz, ale próbuj. I koniecznie daj znać jaki jest rezultat.
OdpowiedzUsuń na zawszeZ drugiej strony wiadomo mi o przynajmniej kilku restauracjach i iniarniach, gdzie wino korkowe jest wymieniane. Gorzej, jeśli taką wadę ma cała seria.
Bo rozumiem, że po prostu korkowe były?
Śpieszę donieść, że Lidl wymienił obie flaszki bez szemrania. Najzwyczajniej w świecie, bez wdawania się w dyskusję miła Pani wręczyła mi 2 butelki z 2008 co gwarantuje inną serię (wadliwa okazała się partia z 2007, choć o dziwo jedną z 3 butelek oznaczonych tym samym numerem seryjnym wypiliśmy z wielką przyjemnością).
OdpowiedzUsuń na zawszeMoże mam dar przekonywania, moze zgrabnie ująłem w słowa niepijalność owego trunku. Ale coraz bardziej podoba mi sie polityka tego sklepu.
Co do obowiązków sprzedawcy... Sprzedawca odpowiada za towar który sprzedaje. Wino nie wino, jak jest popsute (ma wadę), nadaje sie do zwrotu. Sprzedawca nie moze sie zasłaniać tym, że wina bywają korkowe. To ze podeszwa się odklei w bucie też nie jest winą samego sprzedawcy a reklamacje nikogo nie dziwią.
Rękojmia dotyczy produktów spożywczych w takim samym stopniu jak pozostałych. Inna sprawa to wykazanie tej wady. W moim przypadku na szczęście nie doszło do testów organoleptycznych.
Co do samej wady. Sęk w tym (korek?), że te wina nie były korkowe. Były straszliwie skwaśniałe, bąbelkowały lepiej niż niejedno verde. Słyszlany był syk przy przebiciu korka korkociągiem. Pachniało fermentacją.
@G.: to mi przypomina, że kiedyś miałam do czynienia z taką procedurą w Carrefourze. Przy kasie pracownica sklepu stłukła butelkę wina (za którą zdążyłam już zapłacić w kasie alkoholowej) i stwierdziła, że mogłam butelki nie stawiać na taśmie (zwykle oczekują, że się to zrobi, aby okazać flaszkę i paragon). Problem napotkałam jedynie na poziomie kasy, wyżej już było ok.
OdpowiedzUsuń na zawszeCo do zasady - oczywiście, byłoby miło, gdyby sprzedawca przyjmował wadliwe wina. Musi się po prostu wystarać, żeby od niego takie zwroty przyjmował importer/producent.