... aby nigdy więcej go nie kupować. Takie jest Herbowe Wino Czerwone Regent 2008. Winnica Zbrodzice:
Etykieta nieco trąci myszką. Przyznam - kupiłam to wino ze względu na jego pochodzenie. Kiedy się jest świadkiem narodzin krajowego winiarstwa, trudno powstrzymać się od aktywnej obserwacji, aby po czasie móc wspominać początki. Trudne początki, poród w bólach.
Zacznę od cytatu z poezji producenta:
"Są wina, które warto pamiętać... Herbowe to sztandarowa marka Winnicy Zbrodzice. Oddaje esencję każdego zawartego w nim szczepu wzrastającego w obfitującej w znamienite grona ziemi buskiej."
O zgrozo, jeśli to faktycznie jest wizytówka ziemi buskiej.
Polecam to wino wielbicielom odleżanego barszczu - smakuje jak kilkudniowy, niedoprawiony barszcz wigilijny (tak, miałam okazję próbować) z domieszką nieświeżego kompotu z suszu. Wątłe, kwaśne i bez bukietu. Niezdarne w swej garbnikowości. Długość? Wino kończy się zanim na dobre się rozpocznie. Trudno mówić też o trwałości walorów, kiedy ich brak. Wino traumatyczne, bez potencjału.
Zapłakać można, kiedy zestawi się powyższe doświadczenia z szaloną ceną butelki. Dramat.
"Herbowe... wino, które Ty zapamiętasz..."
