Proste, białe wina katalońskie to często wariacje dookoła Viura (tak się tu zwie Macabeu) – świeżego wina o kwiatowym aromacie, trochę w typie Chardonnay. Udaje się tu świetnie i czuć jego dominujące nuty w większości regionalnych win stołowych. Ziemia jest tu ruda, jałowa, lato długie, choć paradoksalnie niezbyt gorące. Wina stołowe Katalończycy piją zimne i często rozcieńczone wodą mineralną. W każdym razie nie wywołało zdziwienia, gdy zamówiłam do lampki wina wodę gazowaną. W wielu restauracjach - od knajpek po sąsiedzku po ekskluzywne lokale dla bezrefleksyjnych turystów – można skosztować leżakowanego w dębowych beczkach, rozlewanego wprawdzie przez Navarrę chardonnay, prawdziwego księcia: Principe de Viana. Książe jest w obyciu lekki. Ma wyraźne, typowe aromaty, ale tylko pozornie jest przewidywalny. Sekundę po tym, jak kieliszek pokryje się rosą po nalaniu nieprzyzwoicie zimnego wina z butelki, zaskakuje intensywnym, lecz nie drażniącym aromatem słodowym.
Czerwone wina stołowe to najczęściej intensywne, bogate tempranillo i granache. Nazw tych jednak próżno szukać na butelkach – vino de casa to w Katalonii najczęściej powód do prawdziwej dumy restauratora, a nie nazwa najgorszego trunku w lokalu, dlatego tutejsze winnice chętnie butelkują swoje wina pod marką konkretnej restauracji. Restauracja, podpisują dużą umowę, dostaje co najmniej przyzwoite wino w dobrej cenie. Ostatecznie poza sezonem większość knajpek żyje z sąsiadów, dla których ważny jest stosunek ceny do jakości, i którzy nie zapłacą ani eurocenta za marnego sikacza.
Na szczególną uwagę zasługuje cava – otrzymywane tradycyjnymi metodami regionalne wino musujące. Ponad połowa całkowitej produkcji tego wina pochodzi z regionu Penedès, ze stolicą w Sant Sadurní d’Anoia. Najbardziej popularny typ to brut nature – zupełnie bez cukru oraz brut, minimalnie słodki (do 15 g/l cukru resztkowego).
Wszystkie wina katalońskie mają jedną, ważną cechę wspólną – idealnie grają z regionalnymi specjałami. Owoce morza, wędzone na zimno jamón serrano i jamón iberio, pikantne chorizo, ser manchego i oliwki. Wystarczy chwila by uśmiechnąć się mimowolnie na widok hasła, wiszącego na ścianie bodegi: vino y pesetas – lo demás son puñetas.
A nie?
0 komentarze:
Prześlij komentarz